Alexander "Sawney" Bean to postać o tyle fascynująca, co i przerażająca. Historycy mocno kwestionują jego istnienie. Jak powiadają legendy, był on głową szkockiego rodu kanibali. Wraz z małżonka oraz potomkami w ilości czterdziestu sześciu zamordowali i zjedli przeszło tysiąc osób. Żyli w piętnastym stuleciu. Przez ćwierć wieku ich dom oraz schronienie stanowiła bardzo głęboka jaskinia - dlatego właśnie tak trudno było ich znaleźć. Początkowo parali się jedynie rabunkiem, jednakże wciąż powiększającą się rodzinę należało wykarmić, a pieniędzy na jedzenie nie było. Stąd wziął się pomysł zjadania ofiar. Ich resztki trafiały do oceanu. Nie uszło to naturalnie uwadze okolicznych mieszkańców. Nie byli jednak w stanie zidentyfikować morderców, gdyż ci działali tylko i wyłącznie pod osłoną nocy. Wpadli przez przypadek, kiedy to trafili na silniejszych od siebie przeciwników. Urządzono na nich obławę. Wszyscy trafili do więzienia, gdzie też natychmiast zostali zgładzeni - bez jakiegokolwiek sądu.
Florian Szary jest legendarnym polskim rycerzem z czternastego stulecia. Wszystko wskazuje na to, iż istniał naprawdę - o ile o nim samym są wątpliwej jakości zapiski, o tyle już źródła na temat jego potomków są znacznie lepsze. W swoich kronikach wspomina o nim sam Jan Długosz. Florian Szary zasłynął przede wszystkim z tego, iż dzielnie bronił króla Władysława Łokietka w czasie bitwy pod Płowcami. Krzyżacy wbili w niego trzy włócznie, jednakże królewscy medycy ocalili jego życie. Jeszcze na polu walki sam wpakował do swojego brzucha własne wnętrzności, które stracił w wyniku zadanych mu ran. Monarcha w dowód wdzięczności oraz uznania męstwa i bohaterstwa ofiarował mu ziemie, a także nadał nowy herb. Jednakże żadne dokumenty nie potwierdzają tego, jakoby Florian Szary w ogóle uczestniczył w powyżej wspomnianej bitwie. Słynny polski ród Zamoyskich wywodzi się najprawdopodobniej od tego rycerza, gdzie imię Florian było bardzo popularne. Sam Florian był z pochodzenia oczywiście szlachcicem.
Dyl Sowizdrzał zwany jest także Sowiźrzałem. To postać obecna w folklorze niemieckim. Jest błaznem, bardzo rubasznym, ale jednocześnie mądrym. Personifikuje typowe dla zwyczajnego ludu mądrości. Jest to postać oczywiście całkowicie wymyślona, brak dowodów potwierdzających jego istnienie, a pierwsze opowieści na jego temat pojawiły się w pierwszych latach czternastego stulecia. Jeśli im wierzyć, Dyl żył sto lat wcześniej. Był wędrującym od jednej miejscowości do drugiej rzemieślnikiem, a zasłynął z tego, że pajacował przy każdym powierzonym mu zadaniu i robił z siebie głupka. Nie były to jednak żarty głupie, a polegały między innymi na tym, że Dyl brał słowa zleceniodawcy zupełnie poważnie i robił coś dokładnie tak, jak usłyszał. W sztuce przedstawiany jest zazwyczaj z sową i zwierciadłem. Najstarszy polski przekład o jego przygodach datowany jest na lata trzydzieste szesnastego stulecia - nie zachował się jednakże w całości. Opowieści te w całej Europie cieszyły się niesamowitą popularnością.