Na festiwalu Woodstock w tym roku zagrała naprawdę niespodziankowa formacja. Po pierwsze zajechała tutaj znana aktorka i piosenkarka Juliette L. Lewis. Gra ona od dłuższego czasu i występuje w filmach - między innymi "Co gryzie Gilberta Grape?" oraz "Urodzeni zabójcy". I jej występ był dla polskiej sceny dość wielkim wydarzeniem. Jednak Lewis miała zagrać wespół z jedną z polskich piosenkarek. Wszyscy byli bardzo zdziwieni, kiedy okazało się, że rockowa dziewczyna wybrała Kasię Kowalską, która jak myślano już dawno ma wielkie sukcesy za sobą. To było bardzo ciekawe wystąpienie - wspominają uczestnicy tegorocznego festiwalu. Co dalej? Nieoficjalnie mówi się już o wspólnych nagraniach, chociaż obie strony milczą jak zaklęte. Być może nie chcą niczego zapeszać, ani krakać, ale nieoficjalnie media dowiadują się o wspólnym singlu, a także całej płycie, która miałaby być wielkim przebojem oraz dowodem na to, że Kasia Kowalska wcale nie jest wyczepaną gwiazdą. Po prostu potrzebuje trochę mocniejszych baterii, a Juliette może jej to zaoferować.
Doda i wokalista Behemoth, death metalowej grupy muzcznej, są razem. Ta informacja była dla wszystkich dość dużym zaskoczeniem. Wielokrotnie zastanawiano się, za kogo tym razem wzięła się Doda. W gazetach spekulowała, iż poznała sympatycznego faceta za granicą, że on w ogóle nie wiedział, że Dorota jest znaną na całą Polskę wokalistką szerzącą skandale. To jednak wszystko okazało się całkowitą nieprawdą, ponieważ już oficjalnie pojawia się ona razem ze swoim nowym chłopakiem, wokalistą ostrej muzycznej grupy Behemoth. Co ciekawe, grupa ta w przeciwieństwie do innych polskich tak zwanych gwiazd nie może kompletnie poradzić sobie z karierą poza granicami naszego państwa. Prawdopodobnie wszystko przez to, że zwyczajnie nie radzą sobie z obcymi językami, nawet uniwersalnym angielskim, którego używa się na całym świecie. Poza tym oni zwyczajnie nie wiedzą, co mają za granicami naszego kraju pokazywać. Behemoth wie i podobno już zastanawia się, jak pomóc Dodzie w wypromowaniu jej na innym terenie.
Hugh Laurie jest główym bohaterem ostatnio uwielbianego serialu pod tytułem "Dr. House". Jest to aktor, który jeszcze długo przed tym serialem miał już dość sporą styczność ze światem filmu. Najpierw brał udział w serialach o "Czarnej Żmiji", gdzie zawsze stał w cieniu Rowana Atkinsona, a potem w filmach o "Stuardzie Malutkim". Jednak nigdy nie otrzymał swoich pięciu minut. Już poważnie myślał o rzuceniu aktorstwa - ukończył dużo wcześniej archeologię i teraz zastanawiał się nad pisaniem kryminałów opartych trochę na jego dymplomowanej specjalizacji, kiedy jego agent przedzwonił do niego i zaoferował mu scenariusz "Dr House". Po pierwszy stronach Hugh wiedział, że będzie wspaniale czuł się w roli tego cynicznego lekarza, gruboskurnego chama, który nie cierpi innych ludzi. Uznał, że on własnie jest taki sam i dlatego doskonale będzie pasował do tej roli. Teraz Laurie jest milionerem, wiedzie mu się lepiej niż kiedykolwiek. W końcu osiągnął sukces i jest szczęśliwy z tego powodu.