Bogactwo kościoła
Kościół to najbogatsza instytucja na świecie. Ich bogactwo bynajmniej nie polega na duchowości - nie na tym, o czym mówi Biblia. Kościół to przede wszystkim bogactwa materialne. To liczne zabytki sztuki, rzeźbione ołtarze, wspaniałe malowidła mające setki lat.
To także zabytkowe budowle, nieruchomości i grunty, których wartości nie da się nawet już oszacować. W Polsce znanych jest wiele przypadków, kiedy to miasta nieodpłatnie przekazywały grunty warte miliony złotych pod budowę świątyni. Coraz częściej okazuje się też, ze kościół najzwyczajniej w świecie zapomina o krzewieniu chrześcijaństwa i z owych gruntów robi sobie biznes.Chodzi tutaj oczywiście o sytuacje, kiedy to kościół nieodpłatnie otrzymywał grunty pod budowę kościoła i natychmiast po przekazaniu... owe działki sprzedawał zarabiając na tym całe miliony złotych. Bezczelność ogromna, narażająca skarb państwa na ogromne straty. Ale póki co kościół jest bezkarny i... nadal duchowni dokonują wiele przestępstw.
Starożytne wierzenia
George Bernard Shaw Już w starożytności, zwłaszcza w regionie Żyznego Półksiężyca koty postrzegane były, jako wyjątkowe, posiadające duchową moc stworzenia. Ich spryt, piękno czy siłę uosabiano z cechami boskimi. Egipcjanie mumifikując koty, chcieli zapewnić trwały kontakt nawet po ich śmierci. Żydzi i Babilończycy, dzięki obserwacji kociego zwyczaju zwijania się w ciepłym terenie, jednoczyli je z wężami. Największą sławę przyniósł zwierzętom okres polowań na czarownice, gdyż stały się nieodłącznymi towarzyszami przy rytuałach.
Szczególnie średniowiecze obfitowało w przypuszczenie, że kot jest symbolem uprawiania konszachtów z diabłem. Niezbędny był czarny kolor futra przy założeniu, że będzie niewidzialny w nocy podczas załatwiania niegodziwych spraw. Tego typu wierzenia dominowały głównie w środowisku chłopskim, ludzi niewykształconych. Tłumacząc rzeczywistość, włościanie byli przekonani o istnieniu związku przyczynowo-skutkowego między zdarzeniami, jednakże bez konkretnych dowodów. W głębokim średniowieczu naukę traktowano, jako herezję religijną i palono za nią na stosach. Czerwona kokardka Jest także taki przesąd, ze jeśli nie przywiąże się dziecku do wózka czerwonej kokardki to może spaść na nie nieszczęście. Chodzi tu o to, że niektórzy ludzie podobno mają w oczach, spojrzeniu coś takiego, ze potrafią zesłać na dziecko nieszczęście jeśli dziecko nie ma tej kokardki. Mówiąc o nieszczęściach mam na myśli jakieś kalectwa trwałe, które mogą się w przyszłości wydarzyć, jakieś niedowładności umysłowe, lub jakieś ciężkie schorzenia. Dlatego młode jak i starsze matki przyczepiają taką kokardkę do wózka, chodź teraz – w dzisiejszych czasach jest to coraz rzadziej spotykane, ponieważ ówcześni ludzie coraz mniej wierzą w zabobony.