Co się z nami dzieje
Trasa na Jasną Górę często bywa ponad siły wielu ludzi, zwłaszcza tych, którzy zwykle siedzą za biurkiem, a ich jedyną formą ruchu jest wędrówka między jednym pokojem a drugim, albo szalony bieg po zakupy. A więc odciski i pryszcze po całodniowym marszu nikogo już nie dziwią.
Warto mieć wtedy ze sobą plastry, wodę utlenioną i bandaż. Jednak najważniejszą rzeczą, o której żaden pielgrzym nie może zapomnieć są wygodne buty, koniecznie rozchodzone! Niewybaczalnym błędem jest też nie zakładanie skarpet. Jakakolwiek ochrona stóp w postaci podkolanówek, rajstop, pończoch, czy skarpet musi być! Idąc do Częstochowy nie możemy zapomnieć o lekach przeciwbólowych i nakryciu głowy. Warto też mieć ze sobą okulary przeciwsłoneczne. Ważne jest, aby zwłaszcza w te upalne dni zabezpieczać swoje ciało przed poparzeniami słonecznymi - stosowanie kremów, sprayów lub olejków z filtrem jest nieodzowne. Aby przetrwać długą trasę warto znaleźć sobie kogoś, z kim będzie można porozmawiać, opowiedzieć o swoim życiu, pośmiać się, a także popłakać. W plecak pakujemy poczucie humoru, a w domu zostawiamy malkontenctwo i ruszamy do Częstochowy.
Niezły kawał
Pod koniec maja 2009 roku media podały szokującą dla wszystkich pielgrzymów informację - tzw. "porządkowi" nim wyjdą strzec pątników, będą musieli się poddać obowiązkowemu szkoleniu. Takie zarządzenie wydał Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, tłumacząc swoją decyzję dbałością o bezpieczeństwo wszystkich wędrujących w stronę Jasnej Góry.
Kontrowersyjna okazała się nie tylko decyzja Pana Ministra, ale przede wszystkim kwota takiego szkolenia - 300-500 zł. Od razu zaczęto wyliczać, ile stracą na tym grupy pielgrzymkowe, wyniki były naprawdę szokujące. Największa w Polsce - pielgrzymka warszawska w to przedsięwzięcie musiałaby zainwestować aż 700 tys. zł. Co więcej szkolenie ważne jest tylko przez dwa lata, a więc za niespełna 800 dni, taki kurs trzeba będzie powtarzać. Jedni otwarcie krytykowali ten pomysł, inni zabiegali o zmniejszenie kosztów takiego dokształcania. Najbardziej zyskiwali na tym politycy, którzy opowiedzieli się za zmianą decyzji MSWiA. Czy chodziło tylko o przedwyborczą prowokację, czy o podreperowanie budżetu ministerstwa? Póki co "porządkowi" przeszkoleni zostaną za przysłowiową złotówkę, ale jak to będzie za rok? Tego nikt nie wie.