Pielgrzymka
Jest czerwiec 2009, a więc pielgrzymka A.D.2009 zbliża się wielkimi krokami. Jeszcze chwila i wszyscy miłośnicy wędrówek wyruszą w kierunku Częstochowy. Wystarczą wygodne buty, karimata, ewentualnie namiot, dobry humor i wychodzimy. Pielgrzymkowi "weterani" mówią, że idąc do Maryi można się wiele nauczyć.
Często trzeba pomóc potrzebującemu bratu lub siostrze. Nie wolno nikogo zostawić w potrzebie. To czas na wyciszenie, na rozmowę z samym sobą. Dla wielu jest to też okazja do pierwszej w życiu, naprawdę szczerej spowiedzi. W wielu miejscach widać ludzi, którzy rozmawiają z kapłanami "wyposażonymi" w stułę. Na szlaku nie zawsze jest fantastycznie, ale tylko jeśli chodzi o pogodę. Największą niewygodą jest maszerowanie w czasie deszczu. Kiedy dochodzi się do końca odcinka, jaki trzeba pokonać danego dnia nikt już nie myśli o jedzeniu, wszyscy marzą tylko o tym, żeby jak najszybciej "wrzucić" na siebie coś ciepłego i suchego. A potem rozpoczynają się poszukiwania miejsca noclegowego i miejsca na ognisko, bo w końcu nie samą modlitwą żyje człowiek. Kiedy kończy się dzień pielgrzyma? Zazwyczaj po apelu wszyscy wracają do rodzin, które postanowiły danego dnia ugościć strudzonych i zmęczonych, przed snem jedzą ostatni posiłek i śpią, niezbyt długo, bo "rano trzeba wstać", a rano to nie jest wbrew pozorom "tak, gdzieś po pierwszej". Pielgrzymkowe rano to zwykle godzina 6.00.
Iść czy jechać
Rowerem do Częstochowy? Nie, nie ma tu żadnej pomyłki. Nie jest to zbyt popularna forma pielgrzymowania, ale istniejąca już od blisko 5 lat (w zależności od diecezji). W 2009 roku rowerem na Jasną Górę wjadą między innymi warszawianie, mieszkańcy Radomia, a także Pomorzanie. Podobno na dwóch kółkach łatwiej, być może.
Na pewno szybciej. A przecież cel wszyscy mają ten sam. Taka forma pielgrzymowania jest na pewno lepsza dla ludzi, którzy dysponują tylko 28 dniami urlopu w ciągu całego roku, wygodniejsza, dla tych, których nie męczy duży wysiłek, ciekawsza, dla tych, którzy większość życia spędzają siedząc za biurkiem, a przemieszczają się tylko za pomocą samochodu, samolotu lub pociągu. To rewelacyjne oderwanie od szarej rzeczywistości, okazania do poznania pokutnej drogi z innej perspektywy. Jadący rowerami są bardziej zżyci ze sobą (pielgrzymki rowerowe zazwyczaj nie są zbyt liczne). Solidaryzują się w trudach podróży. Razem śpiewają, dzielą się jedzeniem, podają wodę tym, których bidony są już puste. I tak przez kilka dni. Aż wreszcie osiągają upragniony cel - upadają przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej. Powierzają swoje troski i kłopoty, proszą o błogosławieństwo na kolejny rok, by znów przyjechać tu i podziękować za wszelkie łaski otrzymane za pośrednictwem Czarnej Madonny.