Nowe techniki kryminologiczne wyeliminowały wyjaśnianie śmierci na podstawie domysłów. Włosy odcięte zmarłym, mogą zawierać dowody, potrzebne do wyjaśnienia tej tajemnicy, która od półtora wieku pozostaje nierozwiązana. Jeden ze specjalistów z tej dziedziny uważa, że tlenek węgla na pewno miał wpływ na życie i śmierć pisarza. Pasemka włosów Edgara i jego żony, zostaną zbadane w celu wyjaśnienia, co było przyczyną śmierci. Włosy Edgara i jego żony pochodzą z kosmyków, które za raz po śmierci odcinano na pamiątkę. Zostaną one przebadane w Wojskowym Instytucie Patologii, który dysponuje wiedzą oraz sprzętem, dzięki któremu będzie można poznać tajemnice ukryte we włosach. Każdy włos zawiera pierwiastki chemiczne, które absorbował rosnąc. Niezależnie od analiz, pewne jest, że Poe na pewno wdychał duże ilości tlenku węgla. Włos Poe zostanie poddany bardzo szczegółowym i skomplikowanym badaniom. Wyniki badań obu włosów wykazały, że zawierały one nie tylko rtęć i uran, lecz także innych pierwiastków od arsenu do wanadu. Z badań wynika, że w ostatnich dwóch miesiącach życia Poe, stężenie rtęci w organizmie wzrosło drastycznie, jednak nie osiągnęło wartości, która odpowiadałaby zatruciu rtęcią. Wywnioskowano, że źródło rtęci jest oczywistą przyczyną śmierci, ale nie bezpośrednią. Badania włosów żony Poe wykazały, że na pewno wdychała duże ilości czadu. Można założyć, że oboje byli narażeni na niebezpieczne działanie trującego czadu. Badania wskazały, że ani tlenek węgla, ani rtęć nie były bezpośrednim powodem śmierci Allana Poe. Zaczęto doszukiwać się innej przyczyny. We włosie żony Poe zauważono dużą zawartość ołowiu. Była na tyle duża, żeby wywołać ogólne i neurologiczne objawy zatrucia. Źródłem ołowiu mogła być jedna z dziwnych mikstur, którymi leczono się w obecnych czasach, ale źródło mogło pochodzić również z wody pitnej. Mogłoby to wyjaśnić wiele dolegliwości, kiedy mieszkał pod Nowym Jorkiem. Analiza wykazała, że alkohol, rtęć i czad mogły mieć wpływ na jego śmierć, ale żadna z nich nie była przyczyną jego śmierci. W dalszym ciągu tajemnica nie została rozwiązania. Pobicia nie zdoła potwierdzić badanie włosa. Historia śmierci Allana Poe a dziwne post scriptum. Miała początek w styczniu 1949 r. Zaczęła się 100 lat po śmierci Poe i trwa do dziś. Co roku, w rocznice jego urodzin, tajemniczy mężczyzna przychodzi na jego grób, zostawiając do połowy wypita butelkę koniaku i 3 róże, uchyla kapelusza i odchodzi. Nikt nie wie, kim jest postać oraz dlaczego tam się pojawia.
Ani oddech, ani ciało pisarza nie cuchnęło alkoholem. Niektórzy sądzą, że pisarz był chory na epilepsję. Mógł cierpieć na nieznaną i niezrozumiała postać padaczki, na co wskazują jego własne słowa w jego książkach. Niektórzy sądzą, że pisarz był chory na padaczkę. Przypuszcza się, ze mogła być to jej nieznana i niezrozumiała postać Padaczka jest zaburzeniem w elektrycznej części mózgu. Tak zwana padaczka skroniowa może mieć dyskretne objawy. Chory może wydawać się nieobecny, zdezorientowany, może mieć niewyraźną mowę. Ludzie mający napady, wychodzące z płata skroniowego często czują nudności. Potem, w zależności od kierunku rozprzestrzeniania się mogą dołączyć różne inne objawy: mogą być to drgania jednej połowy ciała, a mogą to być omamy, nawet do utraty przytomności. Tak właśnie dzieje się w jedne z książek Poe. Większość z takich napadów nie ma długotrwałych następstw, jeśli napad jednak trwa zbyt długo, wywołuje zmiany w mózgu i reszcie ciała, które mogą okazać się śmiertelne. Jeśli Poe rzeczywiście był chory na padaczkę, to choroba wcale nie musiała działać sama. Przy padaczce i alkoholu jednocześnie, napady mogą przechodzić w przedłużony stan.
Dokładne oględziny miejsc, w których mieszkał wskazywały, że w jego mieszkaniach mógł ulatniać się czad. Pisarz również dokładnie opisywał w swoich opowiadaniach objawy spowodowane zatruciem tlenkiem węgla. Ówczesna medycyna nie zdawała sobie sprawy z możliwości zatrucia tlenkiem węgla. Teorie, wskazujące padaczkę lub czad, jako sprawcę śmierci, w dużym stopniu odwołują się do jego twórczości. Jednak zadnie niektórych, analizowanie życia Poe na podstawie jego twórczości prowadzi na manowce. Pisarz borykał się z problemami finansowymi. Honoraria za twórczość nie wystarczały na życie. Dodatkowo choroba na gruźlicę jego żony spowodowała, że zaczął i on podupadać, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Po śmierci żony przeżył załamanie nerwowe, ale zaczął się z niej otrząsać. Spotkał swoją miłość z dzieciństwa i zaręczyli się, nie spodobało się jej rodzinie z przyczyn czysto finansowych. Plotki, że Poe został pobity z powodu po jego śmierci, zaczęły krążyć zaraz po jego śmierci. Jednak żaden z lekarzy nie wspomniał o jakimkolwiek pobiciu. List do przyjaciela wskazywał, że zachorował na cholerę i leczył się Kalomelem. Kalomel jest chlorkiem rtęci, bardzo popularny lek w XIX wieku. Ponieważ był związkiem rtęci, osoby, które przyjmowały go w dużych ilościach, zagrożeni byli zatruciem. Mógł on być przyczyną problemów zdrowotnych Poe. Było u niego widać wiele objawów zatrucia rtęcią.