Ojciec dyrektor
Teoretycznie ojciec dyrektor łamie zasady religii chrześcijańskiej. Jest antysemitą i wymyśla swoje własne reguły. Jest jednak popularny, a jak bardzo ludzie w niego wierzą, pokazują relacje telewizji, w których to dziennikarze są bici przez grupę starszych ludzi.
Tę grupę stowarzyszoną wokół radia i telewizji ojca dyrektora wyśmiał w swej piosence jeden z polskich zespołów, nazywając ich moherowymi beretami. Oczywiście z puszczaniem tej piosenki nawet w niby niezależnych rozgłośniach radiowych, był wielki problem. Jednak i tak stała się bardzo popularna. Od kilku lat obserwujemy niebezpieczny rozwój świata ojca dyrektora, który przekonuje nas do tego, że starzy ludzie są po prostu głupi i naiwni. Jego zasady i ideologia to już nie chrześcijaństwo, a nienawiść do wszystkiego co obce, można go porównać z ludźmi chorymi psychicznie, którzy uwielbiają siebie ponad wszystko. Nie można go też zniszczyć, gdyż układy też ma pewnie niezłe.
Religia w szkole
Jeden z naszych ministrów miał górnolotny i patetyczny pomysł, by religia stała się przedmiotem obowiązkowym oraz, żeby można było pisać z tego przedmiotu maturę. Uczniowie wybuchali śmiechem. Bo chociaż większość chodzi na religię to tylko po to, by chodzić.
Jeśli zapytamy uczniów szkół średnich czy potrzebna im religia w szkole, odpowiedzą przecząco. To tylko dodatkowe niepotrzebnie stracone godziny, które trzeba spędzić w szkole. Lekcje religii na ogół nic nie wnoszą do ich życia. Zastanawiająca jest też postawa księży czy sióstr, które nauczają w szkołach. Zazwyczaj nie są to wcale przyjemne lekcje. Duchowni starają się zmuszać dzieci do przyjęcia pewnych poglądów, a nie potrafią ich w pełni logicznie wytłumaczyć. Do tego zdarza się pedofilia i akty przemocy wobec uczniów. Wobec takich faktów należy się zastanowić czy religia jest naprawdę w szkołach potrzebna. Może lepiej byłoby na jej miejsce wprowadzić etykę? Być może ten przedmiot okazał by się lepszy i bardziej przydatny w życiu młodych ludzi.