Robbie Mannheim
Robbie Mannheim do czternastu lat był zwykłym dzieckiem. Przeciętność jego życia została przerwana, kiedy jego ciotka Harriet umarła. Chłopiec był strasznie zrozpaczony, nie mógł pogodzić się ze śmiercią swojej ukochanej ciotki i postanowił coś z tym zrobić. I w końcu wpadł na pomysł, jak może przerwać swoje cierpienie.
Postanowił skontaktować się ze swoją ciotką podczas seansu spirytystycznego. Jego ciotka, kiedy jeszcze żyła, często pokazywała mu, jak wywołuje się duchy i dość często próbowali zrobić to wspólnie, jednak zawsze bezskutecznie. Chłopiec jednak postanowił samodzielnie skontaktować się ze swoją ciotką i udało mu się. Ciotka twierdziła, że jest teraz w lepszym miejscu, żeby mały Robbie się nie martwił, zajął swoim życiem, które jest jeszcze długo przed nim i żeby czasami odwiedzał ją na cmentarzu i w kościele. Potem rozpacz chłopca minęła, ale za to zmienił się już nie do poznania. Zaczął potwornie przeklinać, a na jego ciele powstawać zaczęły tajemnicze rany. Wszystko wskazywało na to, że chłopiec jest klasycznym przykładem
Egzorcyzm
Początkowo rodzice chcieli zabrać go do księdza, ale uznali, że najpierw powinien zobaczyć się ze swoim psychologiem. Okazało się, że chłopiec, według diagnozy lekarza, jest całkowicie zdrowy tak na ciele, jak i umyśle. Po krótki wahaniu rodzice zgłosili się do lokalnego księdza, który postanowił zająć się tajemniczym przypadkiem nawiedzonego Robbiego.
Ze względu na ilość ran, jakie zadał sobie chłopiec, musiał przebywać w szpitalu. Jeszcze trochę, a musiałby trafić na oddział silnie strzeżony. Jednak kiedy chłopiec zobaczył tylko księdza, zaczął krzyczeć i wyrywać się wszystkim. Przywiązano go zatem do łóżka. Kiedy ksiądz zaczął odprawiać swoją powinność chłopiec wyginał się na wszystkie strony, zaczął wrzeszczeć jeszcze bardziej. Kiedy ksiądz zaczął czytać fragmenty biblii dotyczące nawiedzenia mały Robbie wyrwał się z wiązów i zaatakował duchownego kawałkiem sprężyny z łóżka. Rany, jakie zadał, wymagały blisko stu szwów. Ale rodzina nie chciała się poddać, sam ksiądz obiecał także dalszą pomoc.