Prasa
Kiedy prasa dowiedziała się o przypadku Robbiego, zaczął się horror. Zmęczona wszystkim rodzina, zrozpaczeni rodzice, ciągle nachodzony wielebny mieli dość wścibskich reporterów. O sytuacji dowiedział się nawet William Peter Blatt, który był początkującym pisarzem.
Kiedy dowiedział się o tym, co się stało, zgłosił się do wielebnego Williama Bowderna, ale ten odmówił mu udzielania jakichkolwiek informacji dotyczących przebiegu egzorcyzmu, a już kompletnych wskazówek na temat rodziny nawiedzonego chłopca - kompletnie milczał na ten temat. Nie chciał, by rodzice mieili jeszcze większe piekło. Jednak pisarz nadal prowadził swoje poszukiwania, by dotrzeć do tych ludzi. Kiedy dowiedział się, co i jak wygląda, postanowił napisać na ten temat książkę. Tak powstał bestseller nazwany Egzorcysta. Pisarz przechwycił notatki księdza, które on pisał i nieopatrze zostawił bez zabezpieczenia. Pisarzy wykorzystał to natychmiast, a potem przeniósł na fundament fabularny. Jednak to nie pomogło Robbiemu.
Katorga
Katorga rodziców nawiedzonego Robbiego trwała nadal. Chłopiec był coraz bardziej śmiały w zadawaniu sobie ran. Robił wszystko, by zrobić sobie krzywdę i krzywdził także tych, którzy chcieli mu pomóc. Wszystko działo się w szpitalu w Saint Lous w stanie Missouri.
Przychodzili do niego różni księża, kropili jego ciało święconą wodą, ale nie pomagało to w cale. Najgorsze objawy nawiedzenia pojawiały się nicą - wtedy to Robbie wpadał w istny szał i niszczył wszystko, co znajdowało się obok niego, opluwał księży, kaleczył pielęgniarki, a także samych rodziców, kiedy akurat byli w pobliżu. Wszystko szło ku gorszej stronie, bez szans na poprawę. Kiedy jednak na horyzoncie pojawiało się słońce, chłopiec uspokajał się i szedł spać niespokojnym snem. Rany, które sobie zadawał, przypominały rany zadane cierniem, a cieknąca krew układała się na prześcieradle w takie napisy jak Piekło albo Zło. Ciągle próbowano różnych sposobów, księża wzywali samego Jezusa Chrystusa, by pomógł wypędzić Szatana. W końcu w poniedziałek wielkanocny, z samego rana, chłopiec otworzył oczy, po czym rzekł "odszedł". To był koniec koszmaru.