Rhianna oraz Chris brown już od dawna nie schodzą z ust plotkarzy. Wszyscy zainteresowanie branżą show-biznesu i plotkami wiedzą, co wydarzyło się między tą parą. Otóż tuż przed rozdaniem nagród Grammy Chris wpadając w szał zaczął bić Rhiannę, przez co zarobiła ona kilka siniaków, zadrapań. Chrisa napiętnowano. Zaczęto spalać jego płyty, wiele stacji radiowych wedle solidarności przestało puszczać muzykę popularnego producenta i muzyka, a jego płyty i gazety z okładkami Chrisa Browna palono na stosach. Chris najpierw wypierał się, że to kiedykolwiek się stało, ale szybko zorientował się, że daleko to nie zajdzie. Potem przyznał się do winy, ale nie komentował tego. Wiele osób odwróciło się od niego, on najpierw zaczął delikatnie pracować nad odzyskaniem wizerunku, potem już poszedł na całość, wystawiając w internet wideo ze swoim oświadczeniem. Wszystko zostało dokładnie przemyślane przez jego doradców od wizerunku. A teraz podobno para spotyka się ponownie, Chris jest wobec Rhianny bardzo opiekuńczy i mówi się, że prędzej czy później znowu się zejdą.
Co takiego łączy bardzo tajemniczych Kubę Wojewódzkiego oraz Natalię Lesz? Ona jest debiutującą piosenkarką, bardzo silnie ganianą przez media za swój występ podczas jednego z ostatnich festiwali. Po prostu ją napiętnowano, ludzie rzucili się na biedną dziewczynę. Kuba Wojewódzki w tej sytuacji postanowił stać z boku i nie uczestniczyć w tej nagonce. Nawet gdy zaprosił Natalię do swojego programu, tam wyznał jej, że darzy ją sympatią, ponieważ jest sympatyczną osobą, lubi ją za to, że próbuje, a ludzie strasznie zawistni wieszali na niej martwe psy. Po raz pierwszy widziano parę podczas rozdania jednych z prestiżowych polskich nagród, kiedy to wspólnie przyszli na imprezę, a potem odjechali porche Wojewódzkiego. Potem widziano ich razem wyjeżdżających na wczasy. Jednak para starała się zachować maksimum ostrożoności - osobno weszli do terminalu, innymi bramkami, tak by paparazzi nie pokapowali się, że coś się święci. Ale teraz i tak już wiedzą, a para nie komentuje w żaden sposób tej sytuacji. Nie dziwota.
Czy Michael Jackson został rzeczywiście zamordowany? Cóż, ciężko powiedzieć to jednoznacznie. Po pierwsze, na sto procent nie umarł z przyczyn naturalnych. Stało się to najprawdopodobniej dlatego, że otrzymał zbyt pomieszaną i groźną dla organizmu dawkę leków. Może to podchodzić pod morderstwo, ale niekoniecznie - mogło to być nieumyślne spowodowanie śmierci. Jednak zbyt dużo chciało, by Michael wrócił do show-biznesu z głośnym uderzeniem, jednak nie zdawali sobie sprawy, w jak opłakanym stanie jest jego organizm oraz jak bardzo będzie to upiornie wyglądało, jeśli faktycznie wyjdzie na scenę. Oczekiwano występu żywych trupów. A mimo to nadal wysyłano go na próby, ładowano w niego leki, a on zmanipulowany kompletnie nie wiedział, jak się wobec tego wszystkiego ustosunkować. I zabiło go własnie towarzystwo, którym się otaczał. Zginął przez żądnych pieniędzy ludzi, którzy chcieli wycisnąć z niego jak najwięcej. I nieudało się im, ale za to uda się wszystkim, którzy na jego śmierci mogli zarobić.