Jego domowym miastem było Omasze. Jest to miejscowość dość dobrze znana ze swojej produkcji wielkich talentów, bardzo często takich, którym przypisywano neurotyczne charaktery. Byli to między innymi Simon Joyner, Conor Oberst, jedni z najciekawszych songwriterów swoich czasów. Sam Smith nie miał zbyt ciekawego życia - w wieku jednego roczku jego ojciec porzucił rodzinę. Co prawda, dla zasady procesował się o małego Elliotta, ale i tak to matce przyznano prawa do opieki, po czym przeprowadziła się z nim do Teksasu, natomiast ojciec zamieszkał sam w Portland. Jego pokolenie było dość muzyczne - dziadek był znanym w środowisku perkusistą jazzowym, babcia natomiast znana była ze śpiewania standardów amerykańskiej listy przebojów. Jego mama natomiast była niedocenianą nauczycielką muzyki w szkole, a ojciec przyzwyczajał go do życia przy pomocy muzyki, oraz - uwaga, cenna chwila dla światowej muzyki! - podarował mu pierwszą gitarę, którą zresztą mały Elliott trzymał do końca swoich burzliwych dni. Już w wieku pięciu lat wiedział, że na pewno będzie zarabiał za pomocą gitary basowej. Ojciec twierdził, że tak podziałał na niego mocny przekaz Beatlesowskiego "Helter Skelter".
"New Moon" umieszczony na dwóch płytach jest odnalezionym w zakurzonych archiwach studia Jackpot nieopublikowanymi nagraniami. Były tam też nieznane wersje znanych już utworów, które jednak nigdy nie trafiły do masowej świadomości. Były to precyzyjnie wybrane oraz brzmieniowo podrasowane utwory, które przeszły przez selekcję Smitha oraz współtwórcę jego hitów Larry'ego Crane'a. Być może są to najważniejsze kawałki w życia Elliotta Smitha, czyli z czasu 1994 - 1997. Był to okres, kiedy przechodził chyba najgorsze chwile w swoim życiu, niezwykle burzliwe w kontekście jego osobowości. Były to utwory odrzucone oraz wersje demo z sesji do innego, imiennego albumu. Krytyka pokochała to nowe wydawnictwo. Za życia wielbiono jeszcze jego "Miss Misery" - niejedyny soundtrackowy epizod w jego niezwykle barwnej karierze. "American Beauty" zamyka jego własna wersje "Because" legendarnych Beatlesów. Uwielbiał przerabiać kawałki tej angielskiej supergrupy i dał temu upust na kilku swoich także innych projektach. Podobno podczas nagrywania utworów nieustannie próbował wkleić w nie pewne motywy z innych kawałków swoich ulubieńców, ale nie zdążono go o to zapytać.
Pierwsze kroki Smitha w świecie muzyki postawił w wieku pięciu lat. Jednak to dopiero, kiedy miał już dziesięć lat, skomponował pierwszy utwór. I co ciekawe, nie był to kawałek przeznaczony na gitarę, ale na... fortepian. Dzięki temu kawałkowi, zgarnął pierwszą nagrtodę w muzycznym konkursie na lokalnym festiwalu sztuki. Już dawno należał do szkolnej grupy muzycznej, gdzie udzielał się na klarnecie. Już wcześniej miał imponującą kolekcję płyt, a jego niezłamanymi idolami byli takie wielkie postaci jak Bob Dylan czy Beatlesi. To od ich płyt uczył się wyłapywania melogii oraz wrażliwości na słowo, na które kładł dużą wagę w swoich późniejszych pracach. Jednak nie było to sielskie dzieciństwo, o nie. Zaraz po przeprowadzce do teksańskiego miasteczka Duncanville jego matka znowu wyszła za mąż, za Charliego, który po dość krótkim czasie okazał się tyranem. Postać jego ojczyma jako jedyna w utworach pojawia się pod prawdziwym imieniem (inne omawiane postaci miały zmienione dane osobowe). Tematyka związana z Charliem krążyła wokół chorych relacji rodzinnych, jednak Smith stosował kamuflaże, nie mówił o tym wprost.