Przeniesiony Poe z tawerny do szpitala nie stracił przytomności, jak człowiek w stanie silnego upojenia. Przez ponad trzy doby na przemian wpadał w śpiączkę i wybudzał się. Zarówno typ zaburzeń świadomości, jak ich długotrwałość wskazują, że nie było to zatrucie alkoholem. Alkohol w organizmie jest przekształcany w bardziej toksyczny związek niż on sam. Jest to aldehyd octowy, a ten, jest przekształcany w organizmie przez enzymy w ocet. Nagromadzenie aldehydu octowego w organizmie wywołuje objawy nudności, wymiotów, ból głowy i wypieki na twarzy. Gdyby Poe miał niedobór tego enzymu, wyjaśniałoby to paradoksalne doniesienia na temat jego reakcji na alkohol. Stan, spowodowany brakiem enzymu można pomylić z upojeniem alkoholowym. Brak enzymu rozkładającego aldehyd octowy, może być przyczyną śmierci. Gdyby Poe nie posiadał tego enzymu, odczuwałby mdłości po pierwszym kieliszku. Tym trudniej byłoby mu się zapić na śmierć, chyba, że ktoś zrobił to celowo, tylko w jakim celu? Krótko przed śmiercią Poe twierdził, że jest śledzony. Mogła być to mania prześladowcza, ale i mogło tak być naprawdę, że został porwany i napojony siłą. Praktykowano wówczas porywanie i upajanie, w celu zwiększenia ilości głosów podczas wyborów. Tawerna, w której znaleziono Poe służył także jako lokal wyborczy.
Ani oddech, ani ciało pisarza nie cuchnęło alkoholem. Niektórzy sądzą, że pisarz był chory na epilepsję. Mógł cierpieć na nieznaną i niezrozumiała postać padaczki, na co wskazują jego własne słowa w jego książkach. Niektórzy sądzą, że pisarz był chory na padaczkę. Przypuszcza się, ze mogła być to jej nieznana i niezrozumiała postać Padaczka jest zaburzeniem w elektrycznej części mózgu. Tak zwana padaczka skroniowa może mieć dyskretne objawy. Chory może wydawać się nieobecny, zdezorientowany, może mieć niewyraźną mowę. Ludzie mający napady, wychodzące z płata skroniowego często czują nudności. Potem, w zależności od kierunku rozprzestrzeniania się mogą dołączyć różne inne objawy: mogą być to drgania jednej połowy ciała, a mogą to być omamy, nawet do utraty przytomności. Tak właśnie dzieje się w jedne z książek Poe. Większość z takich napadów nie ma długotrwałych następstw, jeśli napad jednak trwa zbyt długo, wywołuje zmiany w mózgu i reszcie ciała, które mogą okazać się śmiertelne. Jeśli Poe rzeczywiście był chory na padaczkę, to choroba wcale nie musiała działać sama. Przy padaczce i alkoholu jednocześnie, napady mogą przechodzić w przedłużony stan.
Dokładne oględziny miejsc, w których mieszkał wskazywały, że w jego mieszkaniach mógł ulatniać się czad. Pisarz również dokładnie opisywał w swoich opowiadaniach objawy spowodowane zatruciem tlenkiem węgla. Ówczesna medycyna nie zdawała sobie sprawy z możliwości zatrucia tlenkiem węgla. Teorie, wskazujące padaczkę lub czad, jako sprawcę śmierci, w dużym stopniu odwołują się do jego twórczości. Jednak zadnie niektórych, analizowanie życia Poe na podstawie jego twórczości prowadzi na manowce. Pisarz borykał się z problemami finansowymi. Honoraria za twórczość nie wystarczały na życie. Dodatkowo choroba na gruźlicę jego żony spowodowała, że zaczął i on podupadać, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Po śmierci żony przeżył załamanie nerwowe, ale zaczął się z niej otrząsać. Spotkał swoją miłość z dzieciństwa i zaręczyli się, nie spodobało się jej rodzinie z przyczyn czysto finansowych. Plotki, że Poe został pobity z powodu po jego śmierci, zaczęły krążyć zaraz po jego śmierci. Jednak żaden z lekarzy nie wspomniał o jakimkolwiek pobiciu. List do przyjaciela wskazywał, że zachorował na cholerę i leczył się Kalomelem. Kalomel jest chlorkiem rtęci, bardzo popularny lek w XIX wieku. Ponieważ był związkiem rtęci, osoby, które przyjmowały go w dużych ilościach, zagrożeni byli zatruciem. Mógł on być przyczyną problemów zdrowotnych Poe. Było u niego widać wiele objawów zatrucia rtęcią.