Zapytuję zatem nieuprzedzonego czytelnika: Czyż nie jest to przypadkiem nadużywanie bezbronności dżentelmenów, którzy nie żyją już od dwóch milionów lat...?” W sto lat po tych uwagach Twaina antropolodzy i archeolodzy wciąż przypisują kanibalizm takim gatunkom czlowiekowatych, jak Australopithecus africanus, człowiek wyprostowany {Homo erectus) czy neandertalczyk {Homo neanderthalensis). Według niektórych naukowców, ludzka prehistoria, od około 3 min lat temu do czasów niemal współczesnych, aż roiła się od aktów ludożerstwa. Na początku lat osiemdziesiątych XX wieku sądy te spotkały się z ostrą krytyką. W książce Bones: Ancient Men and Modern Myths (Kości: dawni ludzie i nowe mity) antropolog Lewis Binford wyraził pogląd, że twierdzenia o wczesnym kanibalizmie ludzi są nieuzasadnione. Autor korzystał z prac dotyczących składu, kontekstu archeologicznego i zmienności paleolitycznych zespołów kostnych. Sugerował, by wszelkie wnioski na temat zachowań odtwarzanych na podstawie materiału kopalnego opierać na doświadczeniach i obserwacjach dokonywanych współcześnie.
Jego prace ugruntowały przekonanie o konieczności stosowania rygorystycznej metodologii w badaniach nad prehistorycznym kanibalizmem. BYŁOBY DOBRZE, gdybyśmy mogli zwrócić się do współczesnych ludożerców z naszymi pytaniami, ale mamy na to nikle szanse. Dlatego badania tego intrygującego zagadnienia są dziś domeną nauk historycznych, zwłaszcza archeologii. Jednym z trudniejszych zagadnień jest dla archeologa mnogość sposobów postępowania z ciałami zmarłych. Zwłoki mogą być grzebane w ziemi, palone, umieszczane na specjalnych rusztowaniach, spławiane na tratwach, wkładane do pustych pni drzew lub pozostawiane na pastwę padlinożerców. Kości zaś bywają wyjmowane z grobów, myte, malowane, osobno grzebane lub rozrzucane na kamieniach. W niektórych rejonach Tybetu przyszli archeolodzy będą mieli problem z rozpoznaniem jakichkolwiek zwyczajów pogrzebowych ciała zmarłych są tam bowiem ćwiartowane i wydawane na żer sępom.
Jego prace ugruntowały przekonanie o konieczności stosowania rygorystycznej metodologii w badaniach nad prehistorycznym kanibalizmem. BYŁOBY DOBRZE, gdybyśmy mogli zwrócić się do współczesnych ludożerców z naszymi pytaniami, ale mamy na to nikle szanse. Dlatego badania tego intrygującego zagadnienia są dziś domeną nauk historycznych, zwłaszcza archeologii. Jednym z trudniejszych zagadnień jest dla archeologa mnogość sposobów postępowania z ciałami zmarłych. Zwłoki mogą być grzebane w ziemi, palone, umieszczane na specjalnych rusztowaniach, spławiane na tratwach, wkładane do pustych pni drzew lub pozostawiane na pastwę padlinożerców. Kości zaś bywają wyjmowane z grobów, myte, malowane, osobno grzebane lub rozrzucane na kamieniach. W niektórych rejonach Tybetu przyszli archeolodzy będą mieli problem z rozpoznaniem jakichkolwiek zwyczajów pogrzebowych ciała zmarłych są tam bowiem ćwiartowane i wydawane na żer sępom.