Agnieszka Osiecka urodziła się w 1936 roku, w październiku w Warszawie. Tam tez studiowała dziennikarstwo na uczelni Uniwersytetu Warszawskiego, a w Łodzi reżyserię filmową na PWSTiF. Jej ojcem był znany pianista i kompozytor Wiktor Osiecki. Agnieszka pisała oprócz wierszy także słuchowiska radiowe, szczególnie dla dzieci, scenariusze filmowe, musicale, opowiadania prozą i teksty piosenek. Tworzyła teksty dla prasy, telewizji, radia i teatru. Za swoja twórczość otrzymała mnóstwo wyróżnień i nagród, najczęściej za teksty piosenek, wyróżnionych na festiwalu opolskim i sopockim. Była chyba najgorszą matką, ale najlepsza tekściarz w tamtym okresie. Pisała całymi dniami, robiła to z ogromna pasją. Po śmierci, w 1997 roku została odznaczona przez prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski za wybitna twórczość literacką. Agnieszka Osiecka ostatnie dni życia spędziła pisząc songi oraz tworząc teksty teatralne. Miała jedno dziecko, córkę Agatkę, obecnie znana felietonistkę.
Agnieszka Osiecka, poetka całkiem niebanalna pisała w swoich wierszach bardzo dużo o sobie samej, o swoich marzeniach i planach na przyszłość. W wierszach właśnie, lepiej niż w innych formach literackich najlepiej oddawała siebie. Czasem aż zaskakiwała prostotą formy i użytych słów, a efekt mimo to zdumiewający. Wiele jej wierszy zostało, często wbrew woli autorki, piosenkami. Wiele piosenek sama pisała. Moim ulubionym wierszem jest "Szara sukienka", krótki dialog samej ze sobą o tym, kim warto być, jaką kobieta być, nieco z ironią napisany i chyba w pospiechu. Wiersze wyśpiewywane przez kolejne pokolenia Polaków wbijają się do głów, nie pozwalają zapomnieć o autorce. To, że życie balem jest, czy o Małgośce lub o serca ucieczce, o której wyśpiewywał Krajewski. Same piosenki - perełki, maleńkie cudeńka. Osiecka była bardzo romantyczna w swoich wierszach, a zarazem niesamowicie ludzka. Czy znowu nastanie moda "na Osiecką"? Tak, jak na Szymborską, czy Herberta? Mam nadzieję, że jeśli nastanie to nigdy nie przeminie.
Jerzy Urban wspomina, że choć studiował razem z Osiecką to ją słabo kojarzy z uczelni. Najbardziej utkwiła mu w pamięci, gdy wspólnie z innymi przyjaciółmi towarzyszyła w studenckich spotkaniach knajpianych. Dopiero po roku 1955, gdy głośno zrobiło się wokół jej wierszy Urban zauważył ją jakby bardziej, inni również. Zaczęła całkiem naturalnie, od pisania tekstów na studenckie przedstawienia, potem już "z górki". Najbardziej lubiła, jak sama przyznawała w wywiadach pisać teksty piosenek pod określoną wykonawczynię. Jej ulubionymi były Magda Umer i Maryla Rodowicz. Wiersze pisała w ten sposób, by można je było zaśpiewać. Była gadułą, jak wspominają ja znajomi, pisała i rozprawiała niesamowicie żywo i z pasją. Mawiała o sobie, że nie jest poetką, prozaikiem czy literatką, lecz tekściarą i robiło to, co umiała najlepiej - pisała teksty. Jej kilka prac dla teatru, choć niechętnie pisała sztuki teatralne spotkało się z ogromną popularnością, choćby grany do dziś "Apetyt na czereśnie", czy monodram "Biała bluzka" fantastycznie zagrany przez Krystynę Jandę.